Tunele Cu Chi są liczącą około 250 km siecią podziemnych korytarzy w Wietnamskiej prowincji Cu Chi, i stanowią część dużo większej całości, pokrywającej znaczną część terytorium kraju.

Cu Chi powstały w latach 40. XX. wieku, podczas wojny z wietnamsko-francuskiej. W latach 60. podczas wojny z Amerykanami sieć została rozbudowana i aktywnie wykorzystywana przez Vietkong. Tunele były jednym z czynników decydujących o zwycięstwie komunistycznej Północy nad armią USA – chroniły przed bombardowaniami i służyły jako szlaki komunikacyjne. Przechowywano broń i zapasy, organizowano szpitale a przede wszystkim – centra dowodzenia partyzantów.

Tunele były na tyle niskie, że nie można się w nich było wyprostować. Korytarze były pełne zakrętów, aby wróg nie widział, co jest przed nim. Kopano je na głębokości 3-4 metrów, awykopaną ziemię umieszczano w lejach po bombach, aby Amerykanie nie zorientowali się, gdzie trwają prace.


Tunele Cu Chi były w stanie wytrzymać przejazd 50-tonowego czołgu oraz bombardowania. Działał w nich system wentylacji, co ułatwiało przetrwanie ataków gazowych, które przeprowadzali Amerykanie, oraz system odprowadzania wody, aby mieszkańcy nie potopili się podczas monsunowych deszczy.
Wejścia do tuneli były świetnie zamaskowane, a dodatkowo chronione pułapkami, których zadaniem było nie tyle zabić, co okaleczyć i unieruchomić.

Amerykanie, a przed nimi Francuzi, przez pewien czas nie mogli zrozumieć, jakim cudem wróg pojawia się nagle w środku ich obozu, a potem równie nagle znika. Dopiero szpiedzy oraz pojmani jeńcy zostali zmuszeni do wydania sekretu, ale nawet mimo tego Amerykanie mieli problemy z lokalizacją wejść i wyjść z tuneli, i nie zdawali sobie sprawy, jak wielka jest sieć kanałów.

Próbowano walczyć z partyzantką ukrywającą się w tunelach, ale było to niezwykle trudne. Tunele były za małe dla żołnierzy amerykańskich, trudno było znaleźć do nich wejścia, a poruszanie się wewnątrz tuneli groziło śmiercią od pułapek oraz z rąk wroga ukrytego w bocznych korytarzach.
W pewnym momencie Amerykanie sprowadzili 3000 trenowanych owczarków niemieckich, ale nawet psy nie były w stanie poradzić sobie w labiryncie niskich tuneli. Cu Chi zalewano wodą i wprowadzano do nich trujący gaz, ale to również nie przyniosło oczekiwanych rezultatów.
Relatywnie najlepsze rezultaty dla Amerykanów przynieśli specjalnie przygotowani żołnierze – ochotnicy „szczury tunelowe„. Byli to drobni mężczyźni, którzy wczołgiwali się do tuneli aby podkładać ładunki wybuchowe oraz zabijać żołnierzy wietnamskich.

Życie w tunelach było bardzo niebezpieczne również dla Wietnamczyków. W tunelach mieszkały węże, jadowite pająki, szczury i skorpiony. Ponadto swoje żniwo zbierała malaria, a praktycznie wszyscy ludzie, spędzający dużo czasu w tunelach cierpieli z powodu chorób pasożytniczych.
Podobno jedynie 1/3 z 18 000 mieszkańców tuneli przeżyła. Inni zginęli od ataków amerykańskich, węży, szczurów i insektów.
W tunelach było gorąco, wilgotno i duszno. Komory były większe, ale same tunele nie dawały możliwości wyprostowania się.

Mimo to partyzanci starali się zachować pozory normalnego życia. W tunelach zaręczano się, brano śluby, a nawet urodziło się w nich kilkoro dzieci. Działały szkoły, hodowano drób i oddawano cześć przodkom.
Nawet w skrajnych warunkach ludzie pragnęli chociaż namiastki zwyczajnego życia w ogniu wojny.

Planujesz wyjazd do Wietnamu? Skontaktuj się z nami! Zaoszczędzimy Ci duużo pracy! Zobacz, jak możemy Ci pomóc!

Martyna Jankowska

Author Martyna Jankowska

More posts by Martyna Jankowska