Zwiedzanie Maroka: Merzouga – jezioro i wydmy na Saharze

Autor: w Maroko

Zwiedzanie Maroka: Merzouga – jezioro i wydmy na Saharze

Merzouga jest wioską leżącą pośród saharyjskich piasków w Maroko, 50 km od granicy z Algierią. Znana jest dzięki temu, że leży na skraju Erg Chebbi, długiego na 50 km i szerokiego na 5 km pasa piaskowych wydm, których wysokość dochodzi do 350 m.

Większość turystów przyjeżdża tutaj aby na wielbłądach udać się w głąb Sahary, gdzie nie widać nic, poza piaskiem.
Warto na pustyni zostać na noc, albo i dwie, podziwiać zachód i wschód słońca nad wydmami oraz gwiazdy nad Saharą. Safari zwykle odbywa się wieczorem, kiedy jest nieco chłodniej, a można też wybrać nocną wersję – pod rozgwieżdżonym niebem. Większość osób wraca porażona i zachwycona pustką, ogromem przestrzeni i spokojem, panującym na Saharze.

Rolę przewodników pełnią okoliczni mieszkańcy – Berberzy. Noc na pustyni zwykle spędza się w miasteczku namiotowym przygotowanym dla turystów, gdzie przewodnicy przygotowują wieczorny i poranny posiłek. Możliwe jest także spędzenie nocy u lokalnej rodziny i zobaczenie, jak Berberowie tradycyjnie żyją.
Bardziej wymagający mogą wybrać nocleg na pustyni w oddaleniu od turystycznych obozów, ale kosztuje to trochę więcej. Fanom aktywnego wypoczynku można polecić jazdę po wydmach na nartach lub snowboardzie, choć nie jest to najbardziej typowa saharyjska rozrywka.
Na miejscu trzeba się bardzo mocno targować o cenę safari, bo początkowe kwoty są bardzo zawyżone. Warto wcześniej sprawdzić orientacyjne ceny.

M erzouga, mimo, że leży na pustyni, jest świetnym miejscem nie tylko dla miłośników wielbłądów, ale też dla obserwatorów ptaków. Wiosną powstaje tu sezonowe jezioro, nad które przylatują stada różowych flamingów, a tysiące innych ptaków wędrownych zatrzymują się przy brzegu podczas migracji. Jezioro, leżące tuż przy pustyni tak, że piaski odbijają się w tafli wody, z wielbłądami przechadzającymi się nad brzegiem, wygląda, jakby przypadkie zagubiło się w tej okolicy.
Merzouga ma nie tylko jezioro na powierzchni, ale też największy w Maroko podziemny zbiornik wodny. Pada tu bardzo rzadko, ale w 2006 roku wioska doświadczyła błyskawicznej powodzi, która zniszczyła większość domów.

Planujesz wyjazd do Maroko? Skontaktuj się z nami! Zaoszczędzimy Ci duużo pracy! Zobacz, jak możemy Ci pomóc!

Interesujące? Podziel się!

  • alicia

    W drodze do Merzouga widziałam jedynie zarysy górek ze skał, później
    zaczęło lekko świtać i zobaczyłam powoli pustynne krajobrazy. Wszystko
    wyglądało na bardzo suche, nigdzie nie było zieleni. Raz na jakiś czas
    palma.

    W autobusie jakiś pan proponował nocleg i próbował wcisnąć
    wizytówkę, ale podziękowałam, bo już mieliśmy. Po wyjściu z autobusu
    mieliśmy zadzwonić do Mustafy, chłopaka z Merzouga Deser House, z którym
    byliśmy w kontakcie jeszcze długo przed przyjazdem. To on radził nam
    wziąć nocny autobus i u niego mieliśmy nocować. Ma 24 lata i zna
    arabski, berberski, francuski, angielski, portugalski i hiszpański. Wow.
    Nie zdążyliśmy zadzwonić po Musta, bo on już tam na nas czekał. Dom był bardzo blisko, 5 minut drogi od stacji.

    Merzouga
    rozlega się aż na 15 km i składa się z kilku części. Najwyższa wydma
    jest przy głównej części, czyli tam, gdzie mieszkał Musta. Ponoć w całej
    Merzouga mieszka około 1000 rodzin (każda po przynajmniej 4-5 dzieci).

    Z
    rana jeszcze dospaliśmy i o 10 wyszliśmy z pokoju, wzięliśmy prysznic i
    pogadaliśmy z dwójką Niemców z pokoju obok. Oni właśnie jechali w
    stronę gór, do Tinghir. Poznaliśmy tam też Hiszpankę z Girony, 35-latkę,
    która po raz trzeci jest w Maroko i podróżuje sama. Podczas drugiej
    wizyty w Maroko trafiła na Mustafę i przyjechała tu ponownie w tym roku
    odpocząć. Tam zjedliśmy wspólnie śniadanie – chleb z dżemem, oliwą i
    syropem z daktyli. Przed wyjazdem Niemców nagraliśmy filmik, jak
    Tuarowie, czyli ludzie pustyni, wiążą chusty na głowach (filmik – w
    HD!!). Niemcy pojechali, a nasza trójka, Hiszpanka i Mustafa poszliśmy
    na spacer po okolicy. Przeszliśmy między domami i dotarliśmy do skraju
    miejscowości, gdzie był cmentarz (dość ciekawy) i wielbłądy. Wróciliśmy
    inną drogą przez ogród, gdzie ktoś próbował coś uprawiać – między polami
    poprowadzone były kanaliki, czyli system irygacyjny!

    Wróciliśmy
    do domu Mustafy i poszliśmy spać. Było juz tak gorąco, że nie dało się
    wyjść z domu. Można było jedynie spać. Zasnęłam momentalnie. Wstaliśmy i
    wciąż niestety upał paraliżował. Było tak sucho, mój nos był pełen
    kurzu i czułam się jak rodzyna. Co chwilę przed domem Mustafy rozlegała
    się piaskowa burza. Jeden podmuch i wszystko fruwa.
    Piłam dużo wody, była przepyszna xD

    Później,
    koło 18, poszliśmy na wydmę, aby obejrzeć zachód słońca. Upał nie
    doskwierał już tak bardzo. Mustafa nie chciał z nami iść, bo był bardzo
    zmęczony. Ostatnio ponoć miał wycisk z wielbłądami, bo musiał
    odprowadzać ludzi 4x dziennie w obie strony, a przewodnicy zawsze chodzą
    pieszo, nie na wielbłądach. Jednak jakiś odcinek drogi dalej
    spotkaliśmy… Mustafę xD Mimo zmęczenia postanowił jednak pójść z nami.
    Wdrapanie się na wydmę było bardzo ciężkie, ale daliśmy radę i
    obejrzeliśmy zachód. Było pięknie, non stop wiało i piasek był wszędzie.
    Ale i tak było to najlepsze co do tej pory w Maroko widziałam! Po
    zachodzie słońca inni ludzie sobie poszli, a my poczekaliśmy na gwiazdy.
    Było przepięknie i cieplutko od piasku. Gdy zaczęło się oziębiać,
    wróciliśmy do Mustafy do domu.

    Pożegnaliśmy się z Hiszpanką. Sporo z nią rozmawiałam i polubiłam ją. Wie, co w życiu ważne.

    Zaplanowaliśmy,
    że następnego dnia jedziemy do Boumalne Dades zobaczyć dolinę rzeki, a
    później w stronę Marakeszu, zobaczy się gdzie.
    Autobus do Marakeszu z rana o 7.

    UWAGA! POLECAM NOCLEGI!!
    Polecam
    zatrzymanie się u Mustafy. Przemiły z niego chłopak! Wiele dla nas
    zrobił, więc polecam gorąco, jak wybieracie się do Merzouga, możecie
    przenocować u niego – moroccocheaptravel@gmail.com
    cameltrekkingdesert.wordpress.com lub
    http://www.booking.com/hotel/ma/camel-trek-bivouac.en-gb.html?sid=5d8ad8f7cd3758d3f6798fb058f3fce3;dcid=1

    Piszę
    to, bo naprawdę z niego super gość, ma dużą rodzinę i za taką
    uczciwość, jaką od niego możecie uzyskać warto wesprzeć tę rodzinę!
    Chciałabym mu pomóc. Znajdziecie też na tripadvisor jak chcecie poczytać
    więcej! 😉

  • Marta Mikulska

    My nadal się wahamy między Merzougą, a Zagorą, ale podobno Zagora to bardziej pustkowie, niż pustynia: http://pelnapara.com/podroze/zagora-czym-nas-zaskoczyla-noc-na-pustyni/ to prawda?