Indie są zaraźliwe

Autor: w Podróże Martyny - Indie, W podróży

Indie są zaraźliwe

Indie robią ze mną dziwne rzeczy… Mięsa już mi nie brakuje, na żółty ser nie mam ochoty, o alkoholu dawno zapomniałam. Ostatnio wypiłam co prawda piwo, ale wcale nie było smaczne… Z uzależnień została mi tylko kawa, po miesiącu walki z nałogiem skapitulowałam i kupiłam mały słoiczek, ale pewnie jeszcze trochę, i zapomnę też o tym.

Jestem spokojna, jazda autobusem czy pociągiem już nie jest marnowaniem czasu, korki przestały mnie irytować. Na indyjską modłę coraz bardziej akceptuję świat, takim jaki jest, bez konieczności szarpania się i próbowania zmienić tego, czego się nie da zmienić albo przyspieszyć. Siadam na ławce w słońcu i czuję, że wszystko jest na swoim miejscu – dokładnie tak, jak być powinno, i niczego nie brakuje.

Indie są inspirujące, ludzie tutaj pokazują mi inne drogi życia i realizacji siebie, niż te, które my znamy. Mam masę pomysłów, które przestałam się bać realizować.

Oczywiście, Indie mają też wady. Dzisiejszy poranek miał być spędzony produktywnie, więc wyekspediowałam się z laptopem na bujaną ławkę w ogródku. Jedyną produktywną czynnością którą wykonałam, okazało się być złapanie paru piegów. Styczniowe słońce zdecydowanie rozleniwia, bo jakiś czas później obudziłam się z laptopem na brzuchu.
Nie skapitulowałam jednak, dla dobrego przysposobienia się do dalszej aktywności odniosłam laptopa i wróciłam na słoneczną ławkę z kawą. Chyba niespecjalnie pomogła na produktywność, ale czy zawsze trzeba robić coś konstruktywnego??
A może to nie kraj
ma wady, ale ja? Tak czy owak, z wadami też mi dobrze :).
Nie zawsze można robić to, co się zaplanowało. Czynniki obiektywne, typu ładna pogoda, mają zbyt duży wpływ na nasze życie! I bardzo dobrze, że tak jest.

Niniejszy post jest kolejnym z ponad dwudziestu artykułów, pisanych od grudnia 2011 do lipca 2012, w okresie kiedy mieszkałam w Indiach. Wierzę, że najlepiej poznaje się dany kraj i jego kulturę przez życie i pracę wśród jego mieszkańców, dlatego zdecydowałam się na kilkumiesięczną pracę w małej indyjskiej firmie i mieszkanie u indyjskiej rodziny. Blog, który wtedy prowadziłam pokazuje małą część moich doświadczeń, spisywanych, często bardzo nieskładnie, na bieżąco w Jaipurze. Z perspektywy czasu i dłuższych indyjskich doświadczeń spora część tego, co pisałam wcześniej, mnie śmieszy, ale postanowiłam zostawić zapiski w niezmienionej formie, bo jednak są bardzo autentycznym zapisem moich doświadczeń, przeżyć i wrażeń. Więcej postów o opisujących mój pobyt w Indiach

Interesujące? Podziel się!