Gdy trzeba gdzieś dojechać a nie ma jak – dziwne środki transportu

Autor: w Podróżnicze ciekawostki

Gdy trzeba gdzieś dojechać a nie ma jak – dziwne środki transportu

Jak się nie ma co się lubi…
Nie każdy może dojechać do pracy dobrym samochodem mknąc po pustej drodze bez korków. Kiedy taka opcja nie wchodzi w grę – trzeba kombinować.
Oto, jak problem dostania się z punktu A do punktu B jak najszybciej i jak najlepiej rozwiązano w niektórych miejscach, w zależności od warunków i tego, co było „pod ręką”.

Habal Habal na Filipinach

Habal habal, zwany też Skylab-em, to motocykl, zmodyfikowany w taki sposób, aby zmieściło się na nim więcej osób niż dwie. Prostsza wersja, z przedłużonym siedzeniem i kierowcą przesuniętym nieco do przodu mieści 4-5 osób. Bardziej rozbudowane wersje, z „siedzeniami” po bokach, mieszczą do 13 osób z bagażami. Bagaż może stanowić wszystko, od walizek przez warzywa po żywe kurczaki.
Pojazd jest idealny na azjatyckie warunki: ludzie są mali, nie ważą dużo, i są przyzwyczajeni do przeludnienia. 🙂

Oto wersja prostsza, acz nieco z nieco większą liczbą pasażerów niż głosi teoria:

I wersja rozbudowana:

Jak w Himalajach

Co może być wspanialszego niż jazda na wielkiej, potulnej, włochatej krowie wśród pokrytych śniegiem zboczy Himalajów?
Jak weźmie na grzbiet Ciebie, cały Twój dobytek, i nie dość, że przejdzie przez góry, to jeszcze przeprowadzi Cię przez rzeki!

A jak już znudzi Ci się sama jazda, możesz zawsze zebrać znajomych i zagrać w jak – polo!

Słoń w Tajlandii

Słoń jest silny a z jego grzbietu rozciąga się świetny widok na całą okolicę. Przebije się przez każde zarośla, a dzikie zwierzęta będą się trzymać z daleka. Idealny środek transportu na tajskie dżungle.
Przynajmniej do momentu, w którym pan słoń nie zainteresuje się panią słonicą.

Bambusowy pociąg w Kambodży

Ze względu na fatalny stan torów oraz trakcji w Kambodży w 2009 roku wstrzymano komunikację kolejową. Zaradni ludzi poradzili sobie na swój własny sposób, budując bambusowe platformy z dwoma rzędami kółek i małym elektrycznym silniczkiem. Taka konstrukcja może rozwinąć na torach prędkość do 40 km/h!
Wehikuł, zwany nori, stał się przy okazji sporą atrakcją turystyczną.

Camello – kubański „wielbłądzi autobus”

Oryginalny efekt kubańskiej myśli technicznej – hybryda ciężarówki z autobusem w kształcie wielbłąda. Pełni oczywiście funkcję autobusu i ponoć może przewieźć nawet 300 osób. Na miejsce siedzące oczywiście nie ma co liczyć, no ale grunt to dojechać do celu!

Hippo bus w Toronto

Pierwszy świat też ma się czym pochwalić. Oto „hippo bus” – pływający autobus – nie dość, że jeździ po drogach, to jeszcze można w nim przepłynąć przez rzekę!

I nie, to nie jest zdjęcie z powodzi!

To oczywiście tylko mała próbka ludzkiej kreatywności – ciąg dalszy nastąpi!

Interesujące? Podziel się!